S - Podwójni pętla-w twarz
Psychoterapia Szczecin |spływy kajakowe |catering warszawa
„S — Podwójni) pętla
w twarz, tamując oddech, a tu pan kapral komenderuje — Kompania śpiewa!
Rozkaz trzeba wykonać. Odmowa mogłaby zostać uznana za bunt i narazić na konsekwencje karne. Zaczynamy więc regulaminowo przy trzecim kroku po komendzie. I oto w szumie wiatru rozbrzmiewa, niby protestsong, stara podchorążacka śpiewka, tylko nieco dostosowana do potrzeb chwili
Więc pijmy zdrowie, podchorążowie, Niech troski prysną w rozbitym szkle, Że nam jest smutno, nikt się nie dowie, Bo wszak nie zawsze będzie źle...
Kaprali zgraja wstawia namj...
I do raportu karnego śle,
Tydzień meldunku w pełnym rynsztunku,
Każdy przeklina życie swe.
Lecz przyjdą czasy, gdy te fagasy Przed nami będą na baczność stać, A my w podzięce za naszą mękę Też potrafimy j... dać!
Nasz drużynowy czegoś nie dosłyszał lub nie wszystko dobrze zrozumiał, bo padła komenda powtórzenia pieśni. Rozkaz został wykonany natychmiast, i to z nie byle jaką uciechą. Śpiewałem nawet i ja!
Ostatnia zwrotka dobiegła końca, gdy wkraczaliśmy na drogę okrążającą błotnisty plac przykoszarowy. Za chwilę będziemy już pod dachem i pewnie tam dopiero rozliczą się z nami. Gruba pomyłka, bo oto krzyk kaprala gna nas biegiem w najgłębsze błoto. Na środku placu jedna po drugiej komenda „Padnij, powstań, lotnik kryj się!" — i tak w kółko. Na wszystkie strony bryzga czarna maź. Po paru minutach wyglądamy jak sanatoryjni pacjenci, których grubo oblepiono leczniczym borowinowym błotkiem.“(2)
kolczyki |Gegenbauer Polska |Corporate Identity
„S — Podwójni) pętla
w twarz, tamując oddech, a tu pan kapral komenderuje — Kompania śpiewa!
Rozkaz trzeba wykonać. Odmowa mogłaby zostać uznana za bunt i narazić na konsekwencje karne. Zaczynamy więc regulaminowo przy trzecim kroku po komendzie. I oto w szumie wiatru rozbrzmiewa, niby protestsong, stara podchorążacka śpiewka, tylko nieco dostosowana do potrzeb chwili
Więc pijmy zdrowie, podchorążowie, Niech troski prysną w rozbitym szkle, Że nam jest smutno, nikt się nie dowie, Bo wszak nie zawsze będzie źle...
Kaprali zgraja wstawia namj...
I do raportu karnego śle,
Tydzień meldunku w pełnym rynsztunku,
Każdy przeklina życie swe.
Lecz przyjdą czasy, gdy te fagasy Przed nami będą na baczność stać, A my w podzięce za naszą mękę Też potrafimy j... dać!
Nasz drużynowy czegoś nie dosłyszał lub nie wszystko dobrze zrozumiał, bo padła komenda powtórzenia pieśni. Rozkaz został wykonany natychmiast, i to z nie byle jaką uciechą. Śpiewałem nawet i ja!
Ostatnia zwrotka dobiegła końca, gdy wkraczaliśmy na drogę okrążającą błotnisty plac przykoszarowy. Za chwilę będziemy już pod dachem i pewnie tam dopiero rozliczą się z nami. Gruba pomyłka, bo oto krzyk kaprala gna nas biegiem w najgłębsze błoto. Na środku placu jedna po drugiej komenda „Padnij, powstań, lotnik kryj się!" — i tak w kółko. Na wszystkie strony bryzga czarna maź. Po paru minutach wyglądamy jak sanatoryjni pacjenci, których grubo oblepiono leczniczym borowinowym błotkiem.“(2)
<<<< Pod Radymnem Niemcy zepchnęli
| Więc Leon Wachicki >>>>
kolczyki |Gegenbauer Polska |Corporate Identity